O mnie


Pasieka Marcina Musiałczyka strona O mnie

Zainteresowanie pszczołami zrodziło się we mnie w wieku około trzynastu lat, gdy bardzo dużo czasu spędzałem po za granicami miasta, na wsi u swoich dziadków. pszczelarz Jako mały chłopiec nie byłem wstanie pomagać przy pracach sezonowych w gospodarstwie, więc sam wymyślałem sobie zajęcia. W starej stodole stały dwa próchniejące ule. Pewnego przedpołudnia postanowiłem je wynieść na ogród. To były pierwsze kroki ku pszczelarstwa, najpierw w nieudolny sposób odświeżyłem je, dorobiłem daszki i beleczki. Ule postawiłem na dużych pustakach i czekałem z nadzieją, że jakiś obcy rój zechce osiedlić się w nich. Minęła wiosna, pszczoły się nie zjawiły. Z początkiem lata, po powrocie do domu, pewnego wieczoru odwiedzając swojego kolegę natchnęła mnie myśl, aby go poprosić o zapytanie swojego dziadka, wiekowego pszczelarza, czy by nie dał mi jednego ula. Kolega z miejsca poszedł i w ten sposób dostałem pierwszą rodzinę. Tego samego wieczora postawiłem pierwszą rodzinę na swoim ogrodzie. Pierwsze kroki przy ulach były bardzo ostrożne, przepełnione lekiem. pszczelarz Podczas pierwszego przygotowania do przeglądu moich podopiecznych, można powiedzieć, że zabezpieczyłem się od stóp po czubek głowy. Ubrałem się w pare warstw ubrań, rękawice i buty obkleiłem dodatkowo taśmą, aby szczelnie przylegały do ubrania. Mimo takich zabezpieczeń, pszczoły sforsowały moją linię obronną i dostały się pod kapelusz. Podczas napływu adrenaliny w bardzo szybkim tempie wybiegłem z ogrodu i błyskawicznie rozebrałem się. Przez parę godzin nie miałem odwagi podejść drugi raz. Po południu zebrałem w sobie siły i poszedłem zamknąć ul. Zniechęcony przeglądaniem rodziny zostałem obserwatorem pszczół, przyglądałem się jak one pracują, noszą nektar, wodę i pyłek do gniazda. Po około miesiącu pszczoły wyraźnie zmniejszyły intensywność lotów. Naszła mnie myśl, że pewnie mają już dużo miodu i nie muszą pracować. Udałem się więc do wuja praktyka-pszczelarza. Dolnośląski Dzień Pszczelarza Napomknąłem mu, że trzeba u mnie odwirować miód. Na następny dzień przyjechał o ósmej i zabrał się za pracę. Przeglądając ramkę za ramką dostałem ochrzan, że pszczoły są zaniedbane i w zasadzie nie ma miodu do wirowania, jest mało pszczół, brakuje matki i w tym roku już z nich nic nie będzie. Wziąłem sobie te wszystkie uwagi do serca, pomyślałem, że skoro wujek bez problemu obsługuje pszczoły, to czemu ja bym nie mógł. Na następny dzień sam przejrzałem całe gniazdo, spokojne pszczoły nawet nie próbowały żądlić. Dopiero wówczas poczułem w sobie prawdziwą fascynację pszczelarstwem. W taki sposób zrodziła się moja pasja. Mimo, że spełniły się słowa wujka, że ta rodzina niedługo zginie, to nie poddałem się. Dałem sobie rok czasu na przygotowania teoretyczne, zacząłem czytać bardzo dużo książek i artykułów o prowadzeniu pasieki. Na jesień dostałem drugą rodzinę, która zasiedliła pusty ul u znajomych na ogrodzie. Mając wiedzę teoretyczną przygotowałem bardzo silną rodzinę na zimę. Z nastaniem wiosny rozpocząłem stopniowo powiększać swoją pasiekę, ucząc się dość szybko z obserwacji i dalszej zdobywanej wiedzy z publikacji naukowych. Miody Zacząłem pozyskiwać coraz więcej przepysznego miodu. Po dojściu do 10 rodzin, zacząłem jeździć ze swoimi pszczołami na pierwsze pożytki - rzepak i nawłoć. To były moje pierwsze miody odmianowe. Dzisiaj po wymianie starych uli na nowe, lekkie styropianowe konstrukcję, jeżdżę niemal po całym dolnym Śląsku. Pierwszym moim ulubionym, lecz bardzo zawodnym pożytkiem są Klony, to one dają przepyszny karmelowy miód. Zaraz po nich przewożę pasiekę na rzepak, gdzie w szale rozwoju pszczoły tworzę pierwsze nowe rodziny. Po szybkim odebraniu miodu rzepakowego stawiam ule na akacjach. Po niej, w przerwie w dostawie nektaru, tworzę przed zakwitnięciem lip drugie młode rodziny. Po odwirowaniu miodu lipowego, szybko wywożę w góry pszczoły na grykę. Gdy kończy ona kwitnienie, dociera do mnie, że to prawie koniec sezonu pszczelarskiego, pozostaje tylko nawłoć i wrzos, kwitnące w tym samym okresie, ogarnia mnie przygnębienie - już jesienią nie mogę doczekać się kolejnej wiosny.<br><br><br>Ku zdrowiu człowieka, niech pszczoły żyją wśród nas.